Numer 1 data
Kontener - logo
archiwum
ekipa
Przyjaciele
Kontakt
księga gości



Nowe idee tego świata, nie nadają się dla mnie - wariata.

Poniższy art może być chaotyczny. Będę pisał o tym co mi od razu przyjdzie na myśl, o tym co chcę powiedzieć, co chcę wykrzyczeć, co jest bezsensowne w tym, że mnie boli, ale co chcę głośniej wyrzucić z podświadomości.

 

Bolą mnie zmiany, to, że nie można być niczego pewnym. Żyjemy w takim tempie, tak zajęci zmienianiem siebie, że nigdzie człowiek (w domyśle: ja), nie może czuć się spokojne, bezpiecznie..

Zmieniłem się dość ostro- zamiast picia jaboli w parku, piję herbatę przy komputerze (gdy piszę, czy też siedzę przy tekstach napisanych w pięknym, mistycznym języku, jakim jest staroherbajski). Zamiast dzikiej jazdy na stopa przez Polskę, odkładam na początku miesiąca pieniądze na bilet do domu... -rozsądne... ale już takie... nie moje.

Boli mnie cały ten popierdolony świat, system, który zachłystujący się własną wolnością, (o której krzyczą wszyscy, czy to konserwatyści, czy liberałowie, tylko każdy jednostronnie ją widzi, tak by ideałem wolności była jego własna jej wizja) coraz bardziej gnije, coraz bardziej psuje ludzi, robi im konsumpcyjną papkę z mózgu, indoktrynuje im zachowania egoistyczne- wierny masz być tylko marce, zespołowi, czy gatunkowi muzyki, której słuchasz..  Indywidualizm staje się pojęciem tożsamym z egoizmem... a wierzcie mi, że to chujowo.
Gdzie jest solidarność między ludzka? Ech.. to mnie najbardziej chyba boli- od
 megadługiego czasu nie widzę zachowań świadczących o solidarności ludzi. Gdzie są ci, którzy potrafili umrzeć za drugiego człowieka? Pójść siedzieć razem z nim w pierdlu w imię solidarności?  Dzisiaj, w czasach mojego pokolenia tylko egoizm ludźmi kieruje. Jasne, ktoś może ci pomóc, ale tylko jeśli ma z tego jakiś profit, zysk, i  tylko do momentu w którym nie straci zbyt dużo. Musi mieć zapas "dóbr", nadmiar- trzeba je gromadzić, bogacić się, brać udział w wyścigu szczurów- liczy się zysk, zysk działający na naszą korzyść. Zysk trzeba mieć stale w umyśle i na ręce, bo trzeba do niego dążyć myślą i czynem! Zysk... itron... terion... 666.
Niech mnie nikt nie zrozumie źle. Jestem zwolennikiem kapitalizmu. Ale kapitalizmu, który jest dla ludzi, a nie kapitalizmu, któremu człowiek musi się podporządkować całym sercem, myślą i czynem. System gnije, kiedy pieniądz staje się ważniejszy od solidarności, kiedy zysk, korzyść staje się ważniejszy od przyjaźni.

Indywidualizm - piękna rzecz! Zawsze będę go bronić. Niezależność myśli, niezależność działania.. Ale, do diabła, indywidualizm nie może być tożsamy z egoizmem! Nie myśl tylko o sobie, o swoich profitach. Czemu cały nasz świat wzrusza się aktami poświęcenia i solidarności z ludźmi na filmach (chociażby "Waleczne serce", "Pasja", "Władca Pierścieni"), a jak przychodzi co do czego, to każdy gówno robi?! Tchórzy, idzie odrobić lekcje, bo to ważniejsze, ma za dużo pracy, woli zapalić jointa w ciszy i spokoju, woli przejść spokojnie obok osoby bitej lub okradanej, woli chwilową własną przyjemność, niż czyjeś dłuższe szczęście! Fuck. Jak to możliwe?

Jeszcze niecałe 20 lat temu, wszyscy krzyczeli o Solidarności, która była czymś więcej niż nazwą związku zawodowego. A dzisiaj? Gówno, z nikim się nie solidaryzuje, dla nikogo się nie poświęci. Bo po co? Dziś nie trzeba, kieeeeeeeeedyś to było inaczej. Tak, jasne, tyle że ludzie dziś giną i cierpią naokoło ggggłłłłłóóóóóóóówwwwwwwwwnnnnnnnieeeeee w wyniku znieczulicy, zaniku umiejętności współczucia, empatii. Nie, nie. Dzisiaj jest spokojniej niż dawniej, dzisiaj żyje się inaczej, nie przesadzajmy, nie możemy pomagać wszystkim. Liczy się tylko praca- nad sobą, dla siebie. Tak trzeba! No i musimy zadbać o zysk, zysk, zysk, (666... 666... 666), bo jeśli o niego nie zadbamy sami staniemy się jak ("losers") ludzie ginący naokoło nas. 

Aaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!! Wszyscy zginiemy. To jedyna pewna rzecz w naszym życiu. I spoko- na co "zysk" po śmierci? Na gówno. Wiecie skąd brak szczęścia w naszym społeczeństwie? Stąd, że ciągle wszystko za grubą kasę. Dajemy się indoktrynować i dajemy sobie wmówić, że tylko dzięki kasie, dzięki stylowi (na który też trzeba poświęcić niezłą kasę), dzięki kurczakowi z KFC, spodniach Nike, koszulce Vadera, pieszczosze, różowym bucikom, które dziś są trendi, spodniom, które są cool, wyjebanej grze komputerowej, książce, która jest bestselerem, jointowi, puszce piwa, paczce fajek, możemy być szczęśliwi. A to jedno, wyjebanie wielkie kłamstwo.

Piramida Maslova to nie wymysł idioty. Naprawdę trzeba zaspokoić szereg potrzeb by czuć się w miarę OK. Jednym z poziomów tych potrzeb są potrzeby społeczne, potrzeba akceptacji, potrzeba poczucia więzi, czyli silnej solidarności, przyjaźni. To jest ważne! Koszulka, spodnie, kupiony styl, nie dadzą Ci tego naprawdę, mogą dać Ci tylko tego namiastkę. Możesz naprawdę czuć się lepiej, mając wokół siebie ludzi, którzy potrafią poświęcić siebie dla Ciebie i kiedy czujesz, że też jesteś w stanie poświęcić się dla nich. Naprawdę nie znam lepszego uczucia na świecie niż to, gdy po kilku godzinach bolesnego głodu można cieszyć się WSPÓLNYM posiłkiem z drugą osobą, cieszyć się bliskością drugiej osoby, cieszyć się tym, że razem pokonujecie trudności. I nie mówię tu tylko o związku, ale także o przyjaźni, solidarności, współ odczuwaniu i poświęceniu.

Egoizmu nie utożsamiajcie z indywidualizmem..

Kołyszko

Spis treści: 1|2|3|4|5|6|7|8|9