Numer 1 data
Kontener - logo
archiwum
ekipa
Przyjaciele
Kontakt
księga gości


„..Gdzie są moi przyjaciele, bojownicy z tamtych lat?..”

bilet

            Maj- miesiąc jakże radosny: piękny, słoneczny, koncertowy.. Długi łikend, juwenalia, „dni miasta” i co tam sobie jeszcze tłuszcza zażyczy. Być może szukam dziury w całym, ale to błogie rozpasanie skłoniło mnie do nieco ciężkostrawnych refleksji. No mówię Wam- niefajnie mi z tym.

            Czyniąc wnikliwe obserwacje na koncertach maści wszelakiej, do wniosku dochodzę niezbyt wesołego- z roku na rok albo wzrok mam słabszy, albo ekipa dramatycznie się wykrusza.. A wczorajszy żyrardowski koncert już totalnie rozłożył mnie na łopatki. I naprawdę nie chodzi o to, że parokrotnie zaliczyłam glebę, choć i w moim glebowaniu na upartego można by pewnie jakieś drugie dno odnaleźć.

            Tak czy owak, ciągle jeszcze nie mieści mi się w głowie, że ci ludzie, którzy kilka lat temu szlajali się po całej Polsce za koncertami, „uczą się do sesji”, gdy Coma i Kult grają po drugiej stronie ulicy.. Tak się dziwnie złożyło, że również studiuję i naprawdę nie czuję się z tego powodu szczególnie ograniczana i szykanowana.. ech, szkoda gadać.

            Na torze kolarskim, gdzie odbywał się koncert nie było zbyt wielu znajomych twarzy. Przedwczesną iskrę nadziei wzniecił w mym sercu widok znajomego, który przytelepał się do naszej osady „aż” ze Skierniewic (gdzie, nawiasem mówiąc, dzień wcześniej również odbył się porażający frekwencją koncert). „Co Was nie było na Farbenach, hm?”, rzucam w jego stronę niemal oskarżycielskim tonem. Wbija więc we mnie swoje wielkie, zielone ślepia i uśmiecha się pobłażliwie: „Jak zaczęły się konkursy, poszliśmy na rampę, no a potem to już nikt nie był w stanie się ruszyć, hehe, sama rozumiesz..” ..Nie, do cholery, nic nie rozumiem! W głowie krążą tylko nie poskładane myśli i nie bardzo wiem, o co tu w ogóle chodzi.. „A może punk to te koncerty, na których wszyscy nawaleni dostają w mordy, bo są zbyt słabi, by się zjednoczyć i przeciwstawić..” ?

            Humor poprawia mi telefon od ukochanego przyjaciela. Najbardziej jazdeczkowy załogant jakiego znam, który zawsze kazał mi wierzyć, że mamy tu jeszcze sporo do zrobienia, po raz kolejny, gdy tracę nadzieję pojawia się i dzwoni. Z wojska..

            Świat stanął na głowie- to w zasadzie już dawno.. tyle, że teraz grawitacji jakby mniej..

            Gdy nadchodzi wreszcie czas Kultu, drepczę pod scenę, gdzie nieliczne jednostki próbują rozkręcić zabawę. Dostaję z glana w nos, więc na chwilę wracam do kumpeli. „Brawo, dalej poguj to cię całkiem stratują”- to mówi dziewczyna, która jeszcze trzy lata temu wiodła prym na wszystkich koncertach- jak nie na fali to w samym środku trzody.. A dziś? Moje nieśmiałe potuptywanie określa mianem „pogo” ..źle się dzieje, Psze Państwa, oj źle..

            Kult jest jednak jednym z zespołów, które ratują mnie przed paskudnym spaczeniem wyliczania taktów, uderzeń, czyhania na rozjechanie się garów z basem, na jakiś mały ‘ałtoftajm’..  Boże, uchowaj- tu się wszystko buja na szczęście, się kręci, szybuje i płynie. I „hasa noga” a rozum śpi. Budzi się impuls, wolność, muzyka..

            Toteż sapię straszliwie, bo kondycja już nie ta, dyszę i harczę jak stary parowóz (na moje możliwości to raczej „Piosenka leniwych słoni” niż „Celina”), ale bawię się dobrze, a o to przecież chodzi. A w środku coś skacze i japa się śmieje, i siła jakaś cudowna nie pozwala na baczność stać =) ..Zresztą cóż robić, skoro następców nie widać? Ciężko mi bowiem uwierzyć dzieciakom z anarchią na dżinsach Kalwina Klajna (jak to się pisze?:/), autentycznym jak wolne wybory na Białorusi. No ale dobrze, nie zrzędzę już, nie to przecież miałam na celu ;)

            Co Wam mogę jeszcze powiedzieć? Fajnie było i tyle :) Kiedy okazało się, że brud którego za nic nie mogę domyć to po prostu siniaki, to jakoś tak mi się cieplej na serduchu zrobiło:) Serio- jak już przyjdziecie na jakiś koncert, spróbujcie się trochę pobawić, to czasem pomaga =)

            Tym, wśród których hasałam, dziękuję, że nie musiałam obijać się o barierki ;)

            Tym zaś, którzy z wielu tajemniczych powodów nie zdołali dotrzeć, życzę, by wchodząc na egzamin rąbnęli się w łeb o futrynę- kto wie, może zadziała? ;) A, i jeszcze awarii komputera im życzę- może kiedy nie będzie gg uda się zauważyć, że tam za oknem też istnieją ludzie i całkiem niesamowity, kolorowy,  megatotalnie piękny świat =)

MissCool

Spis treści: 1|2|3|4|5|6|7|8|9