Numer 1 data
Kontener - logo
archiwum
ekipa
Przyjaciele
Kontakt
księga gości


strona główna / spis treści / Str.7

Recenzje

The Kooks
Konk

The Kooks

Miało być zupełnie inaczej. The Kooks bardzo udanym, choć w żadnym stopniu przełomowym debiutem "Inside In/Inside Out" dali się poznać jako kapela zdolna tworzyć pełne uroku acz proste, pozytywne hiciory. Pierwszy singiel z "Konk", czyli "Always Where I Need to Be" stanowił idealną kwintesencję ich stylu, dając nadzieję, że drugi album będzie czymś jeszcze lepszym niż pierwszy.
No i z dużej chmury mały deszcz. The Kooks niczym nie zaskoczyli, nagrywając koniec końców materiał mogący być tak naprawdę drugim dyskiem na "Inside In/Inside Out". Podobne patenty melodyjne, nawet wejścia gitar niemal żywcem wyjęte z debiutu. Coś na zasadzie - "wtedy się udało, uda się i teraz". Pewnie zresztą tak będzie, bo jakkolwiek The Kooks są odtwórczy na "Konk", wciąż potrafią stworzyć fajne i dość ciekawe numery, jak chociażby. "Stormy Weather" i "Shine On". Niestety momentów wybijających się na tle reszty jest dużo mniej niż właśnie tej reszty.
Czy The Kooks należy spisać na straty i wrzucić do wora zespołów, które nie spełniły w pełni pokładanych w nich nadziei? Na razie w żadnym wypadku. Póki co wystarczy żółta kartka. Tylko od Luke'a Pritcharda i spółki zależy, co z tym dalej zrobią. Lenistwo nie popłaca

Ocena:3,5\5
Knoocker

Kasabian
Empire

Kasabian

Długo, bo aż dwa lata kazali nam Anglicy z Kasabian czekać na swój drugi album.Po debiutanckim krążku zatytułowanym po prostu "Kasabian" zespół stanął przed jednym z najtrudniejszych momentów w życiu młodych grup. Rewelacyjny, nowatorski, porywający - taki był debiut. Widmo drugiej płyty, która powinna choć zbliżyć się do pierwowzoru wisiało zatem nad muzykami. Jak udało im się z tego wybrnąć? Dosyć sprytnie - wyciągnęli lekcje z doświadczeń zdobytych na pierwszej płycie i poszli trochę dalej, przecierając nowe szlaki. O ile "Kasabian" był bardzo wojowniczy, rewolucyjny i zadziorny (nie tylko w muzyce ale i w tekstach) -taki „upopowiony'' Nine Inch Nails:)-"Empire" sprawia ważenie albumu już nieco bardziej ustatkowanego. A jednocześnie próbującego szukać jeszcze czegoś nowego w szeroko rozumianym alternatywnym/indie rocku. Kasabian chciał przenieść swoje wojownicze ideały z pierwszej płyty używając nieco innych środków. Dlatego też znajdziemy tutaj brzmienia bardziej rockandrollowe. Ale "Emipre" oferuje nam całkiem sporą różnorodność (jak to w końcu na imperium przystało). Tak więc to klasyczne rockowe granie jest tutaj tylko podstawą do nadania utworom nowych kształtów za pomocą różnych środków. I tak znajdziemy tu posądzany o glam rock, singlowy "Shoot The Runner", czy nieco industrialny, jeden z najlepszych utworów na płycie "By My Side" - brzmiący jak zagubiony fragment z debiutu. Chyba jednak za wcześnie jest jeszcze by mówić, że to Kasabian w "starym stylu". Świetne wrażenie robi też "Stuntman" - jeśli gdziekolwiek można by szukać wpływów takich artystów jak Chemical Brothers, to właśnie tu. Kasabian trzyma się zatem wyznaczonego sobie stylu, korzystając jednak z coraz większej ilości środków.

"Empire" może nie zachwycać. Genialnym albumem nie jest. Jest po prostu sporym kawałkiem dobrego rocka z dodatkiem niepowtarzalnych melodii i tego charakterystycznego dla Kasabian brzmienia. No właśnie - i to jest kluczem do wszystkiego. Kasabian, jako jeden z niewielu zespołów już na pierwszej płycie stworzył swój własny rozpoznawalny z daleka styl. Dlatego właśnie warto przyjrzeć się tej płycie nieco uważniej, gdyż usłyszymy na niej ewolucję młodego, ambitnego i bardzo utalentowanego zespołu. Trzecia płyta, będąca już w przygotowaniu zapowiada się zatem niezwykle ciekawie.

Ocena 4\5
Knoocker

Black Rebel Motorcycle Club
Baby 81

Black Rebel Motorcycle Club

Black Rebel Motorcycle Club to dziwny zespół. Po świetnym debiucie "B.R.M.C." zaczął dryfować w stronę bliżej nieokreślonych eksperymentów i pogrążać się w kłótnie i spory wewnątrz grupy. Efektem tego dostaliśmy dosyć nierówny "Howl" i zawieszenie działalności przez grupę. Panowie postanowili jednak zakopać topór wojenny, przyjęli spowrotem perkusistę Nicka Jago i nagrali album nasączony garażowymi melodiami i rytmiką w duchu Zespołu Jesus and Mary Chain. .

Trudno właściwie szukać odniesień do ostatniego krążka, gdyż akustyczny "Howl" jest raczej rodzajem eksperymentu zakorzenionym w tradycyjnym amerykańskim rocku. "Baby 81" to powrót do brudnych, przesterowanych gitar, energicznego rockowego brzmienia z dodatkiem specyficznej melodyki Rebeliantów. Album owszem, brzmi jak najbardziej amerykańsko - bez pośpiechu (wręcz ociężale), rytmicznie i przede wszystkim współcześnie. Nie znajdziemy już tutaj niepotrzebnych wycieczek w stronę korzeni rocka. Każdy utwór jest nagrywany ze świeżą energią i zapałem godnym najlepszych przedstawicieli gatunku. I choć rockowa stylistyka dominuje, BRMC umiejętnie pokazują, że potrafią czerpać z klasyki. Bluesowy "66 conducter" w środku albumu nieco urozmaica brzmienie płyty. Każdy zresztą moment na "Baby 81" wydaje się ciekawy i emocjonujący. Każda kolejna porcja muzyki wciąga jeszcze bardziej od poprzedniej, zapewniając odpowiednia dawkę rozrywki słuchaczowi. Dowodzi to zatem, że BRMC są już zespołem dojrzałym, potrafiącym umiejętnie skomponować płytę. Nawet gdyby "Baby 81" było średniakiem, utwory sprawiały wrażenie napisanych na siłę - i tak słuchałoby się ich z pasją i przejęciem. Do miana średniaka jest jednak tej płyce daleko. Jest na niej wszystko, co powinno się znaleźć na porządnym rockowym albumie. Jest kilku kandydatów na hity (singlowy "Weapon Of Choice" czy "Berlin"), są ballady - choć te wydają się jednak najsłabszą stroną albumu i nie zostają zbyt długo w pamięci. Znakomitym podsumowaniem całego klimatu "Baby 81" jest "American X" z najbardziej doorsową solówką jaką słyszałem od lat. Do jakiegoż innego zespołu się odwołać łącząc klimat garażowego rocka połączonego ze sporą dawką psychodelii, jeśli nie do The Doors właśnie. 

Ocena:5\5
Knoocker

                                                                                               
Spis treści: 1|2|3|4|5|6|7|8|9